„Zagroda zębów” Wit Szostak

„Zagroda zębów” Wit Szostak | fot. Jeden akapit
Inspiracji i wariacji na temat mitu o Odyseuszu było wiele. Wit Szostak pokazuje nam trochę historię alternatywną, jednak nie jedną, a wiele – dziesiątki możliwości. Co by się stało, gdyby Odys wrócił na Itakę i syn by go nie poznał? Nie uwierzył mu? Albo przegnał? A co gdyby nie wyruszył na wojnę trojańską? Albo został w zniszczonym mieście? Lub nie wymyślił podstępu z koniem trojańskim? Każdy element mitu jest szansą na snucie innych opowieści, alternatywnych, równoległych rzeczywistości, gdzie coś zdarzyło się inaczej – wiele z tych początków się powtarza i dopiero od pewnego momentu zmierza w innym kierunku. Te krótkie fragmenty zarysowują nam możliwą wersję, ale wiele dopowiedzeń zależy od samego czytelnika. 

To moje drugie literackie spotkanie z Witem Szostakiem i wiem, że jest to autor, którego dorobek chciałabym poznawać. Przede wszystkim bardzo cenię jego styl – piękne frazy, eleganckie zdania. To jest literatura do smakowania. Nie do końca treść, choć oczywiście także, ale to warsztat pisarski autora ma w moim odczuciu największe znaczenie. Wiadomo, że różnych książek potrzebujemy w różnych momentach – niekiedy czegoś na poprawę humoru, czasami czegoś prostego i przyjemnego. Po Zagrodę zębów warto sięgnąć w momencie większej wrażliwości na słowo i chęci refleksji nad nim. Brzmi to bardzo górnolotnie, ale innymi słowy polecam sięgnąć po ten tytuł, gdy chcemy przeczytać coś, co będzie po prostu literacko wysmakowane i zmusi nas poniekąd do większego zaangażowania. Autor precyzyjnie i z ogromnym literackim wdziękiem dobiera słowa, co niezwykle cenię.

Komentarze