„Obca” Diana Gabaldon
Na wiosnę, ku swojemu własnemu zaskoczeniu, zapragnęłam przeczytać romans. Postanowiłam jednak, że sięgnę po taki, który będzie miał wartość dodaną – w tym przypadku liczyłam na ciekawie zarysowane tło historyczne XVIII-wiecznej Szkocji, gdyż właśnie w te czasy – za sprawą magicznego kamiennego kręgu – przenosi się główna bohaterka. Choć coś z tego w tych ponad tysiącu stronach się znalazło, to jednak grubo się przeliczyłam, gdyż od pewnego momentu bardzo liczne zbliżenia głównych bohaterów przyćmiły wszystko. Miałam ten komfort, że podczas słuchania audiobooka mogłam w trakcie szału uniesień zrobić wycieczkę intelektualną gdzieś indziej, choć gdy ponownie skupiałam się na lekturze nie byłam pewna, czy bohaterowie są wciąż podczas pierwszego czy już kolejnego zbliżenia danego dnia. Nie oglądałam niestety serialu Outlander , ale mam całkiem uzasadnione wrażenie, że jest to ten przypadek, gdy niestety książka wypada gorzej, a twórcy adaptacji mogli się skupić bardziej na warstwie wizualn...






