Przejdź do głównej zawartości

Posty

Polecane

„Podróże Guliwera” Jonathan Swift

To jedna z tych książek, którą myślimy, że znamy (choć niekoniecznie ją czytaliśmy) przez liczne adaptacje filmowe lub teatralne dla dzieci. Wiadomo, że Guliwer był u Liliputów i Olbrzymów, czasami było zabawnie, a czasami strasznie. Ale co z tego wynika? No właśnie.

Jest to przykład opowieści, która została przemielona przez popkulturę, z której wyciągnięto pewne elementy, a resztę całkowicie pominięto. Dokładnie to samo zostało zrobione z Frankensteinem Mary Shelley, choć muszę przyznać, że Podróże Guliwera okrojono drastyczniej i mocniej przeinaczono.
Guliwer rzeczywiście przez różne wypadki losowe trafia do kraju Liliputu (zamieszkałego przez Lilipucjan) i Brobdingnagu (gdzie Guliwer sam czuje się jak karzełek), ale odwiedza też kraj, którego duża część leży na latającej wyspie, a jej mieszkańcy znają się na matematyce i muzyce, choć w nieco innym zakresie niż my, dociera także do Japonii, która o tyle może się wydawać egzotyczna w tym zestawieniu, że na początku XVIII wieku wcią…

Najnowsze posty

„Księga apokryfów” Karel Čapek

„Jestem, tęsknię, mówię” Yūko Tsushima

„Los utracony” Imre Kertész

„Jeśli zimową nocą podróżny” Italo Calvino

Podsumowanie 2018 roku

„Aristokratka a vlna zločinnosti na zámku Kostka” Evžen Boček

„Zawsze mieszkałyśmy w zamku” Shirley Jackson

„Pachnidło” Patrick Süskind

„Chmurdalia” Joanna Bator

„Góra duszy” Gao Xingjian