Przejdź do głównej zawartości

Posty

„Do latarni morskiej” Virginia Woolf

Poznajemy rodzinę Ramseyów i ich znajomych, zaproszonych gości, podczas pobytu na wyspie Skye, na której spędzają lato. Rodzinę tę stanowi niemłode już małżeństwo i ośmioro dzieci, z których najmłodszy, James, bardzo pragnie wybrać się do latarni morskiej. W ciągu mniej więcej jednego dnia śledzimy bohaterów, jednak nie tyle ich poczynania, a raczej ścieżki ich myśli. Głównie zanurzamy się w nurcie płynącym przez umysł Pani Ramsay oraz Lily Briscoe, która maluje obraz, a przy okazji jest bardzo bystrą obserwatorką.

Jeśli chodzi o warstwę fabularną, to można powiedzieć, że w książce mało się dzieje. Niby ktoś poszedł na plażę, ktoś szyje pończochę, wszyscy zasiedli do stołu i rozmawiają, ale są to rzeczy, można by rzec, nieco poboczne. Bohaterowie rozmyślają nad wieloma rzeczami, prowadzą monologi i nieme dialogi z innymi – cała przestrzeń i rzeczywistość, wszystkie jej elementy, na które się natykają, są jakby tłem.

Narracja zmienia się nieco w środkowej części, kiedy to wiele dowiaduj…
Najnowsze posty

„Małe Licho i tajemnica Niebożątka” Marta Kisiel

Choć jestem ogromną fanką bohaterów Dożywocia i Siły niższej, to zastanawiałam się, czy sięgać po tę książkę, a dlatego że kierowana jest do młodszego czytelnika. I od razu pragnę rozwiać wątpliwości – jak dla mnie tytuł ten można traktować zarówno jako książkę dla dzieci, jak i opowiadanie z dożywotniego uniwersum (trochę tak jak Szaławiłę).

W Sile niższej pojawia się nowy mały bohater – Niebożątko – który tutaj jest już całkiem wyrośniętym 9-latkiem. Decyzją starszych i ludzkich członków rodziny ma pójść w końcu do szkoły, ponieważ mieszkanie w jednym domu z tyloma niezwykłymi istotami (aniołami stróżami, pradawnymi potworami, niemieckimi widmami, itd.) może nie do końca dobrze wpływać na jego socjalizację. A w szkole jak to w szkole – są niepewność, poczucie odmienności, chęć przypodobania się i przynależności do grupy, zawód, rozpacz, a potem fochy w domu. Domownicy nie mają łatwo z Bożkiem, bo jak to mówi wujek Konrad coraz częściej jest jak „cały tatuś”. Momentem przełomowym ok…

„Dziennik szalonego starca” Jun'ichirō Tanizaki

Utsugi Tokusuke mieszka w Tokio 1960 roku razem ze swoją rodziną – żoną synem, synową oraz wnukiem. Jest już leciwym starszym panem, mającym 77 lat i święto “szczęśliwej długowieczności” za sobą. Choć dręczą go dolegliwości fizyczne, ból i drętwienie lewej ręki powstałe na skutek ucisku kręgów szyjnych, nie przeszkadza mu to czuć ogromny pociąg seksualny do swojej synowej Satsuko. Jak sam mówi, starość jest jego sprzymierzeńcem, bo kobiety zwykle nie obawiają się starych mężczyzn, dlatego pod wieloma pretekstami jest w stanie się do nich zbliżyć. Jednak w jego relacji z Satsuko jest pewna wzajemność, choć nie bezinteresowna.

„Przyszło mi to na myśl dziś po południu. Ręka znów zacznie boleć wieczorem, więc wezwę Satsuko wtedy, gdy ból stanie się najdotkliwszy. »Satsuko! Satsuko! Boli! Boli! Pomóż mi!« – będę jęczał i płakał jak dziecko. Satsuko przestraszy się i przyjdzie. »Czy dziadek szczerze płacze, czy może co innego za tym się kryje?« – będzie się mieć na baczności i udawać przera…

„Amatorki” Elfriede Jelinek

„kobiety wychodzą często za mąż lub giną w inny sposób.” (s. 6)

Zanim otworzyłam tę książkę, poznałam ten właśnie najbardziej znany z niej cytat i wiedziałam, że może nie być łatwo. Jest to niezbyt długie dzieło, ale jego lektura zajęła mi o kilka dni dłużej, niż się spodziewałam. Musiałam robić przerwy, gdyż tekst sprawiał mi może nie tyle fizyczny ból, ale powodował wewnętrzny niepokój, który bardzo mnie rozstraja, gdy się pojawia.

Śledzimy losy dwóch dziewczyn – Brigitte i Pauli. Obie pozornie dążą do tego samego – uważają, że ich przyszłość jest w wyjściu za mąż, że mężczyzna może je uratować od ciężkiej pracy przy taśmie. Jednak jedna z nich patrzy na małżeństwo bardzo praktycznie, druga nieco romantycznie, choć potem wizje nieco się mieszają i wywracają. Obie borykają się z przeciwnościami, aby zdobyć swych wybranków, jednak z punktu widzenia nas, czytelników, obaj nie do końca się nadają. Znamy wszystkie myśli i marzenia bohaterów, nawet lepiej, niż oni sami. Mimo że dziewczyny…

„Królestwo z tego świata” Alejo Carpentier

Nie sposób znać historię każdego zakątka świata, a w szkole ograniczamy się głównie do historii Europy. I w tym momencie przychodzą nam z pomocą powieści, które choć oczywiście nie są źródłem wiedzy historycznej, to jednak pokazują nam pewien daleki wycinek świata i jego dawne dzieje, ubierając je przy tym w opowieść o ludziach z krwi i kości. Akcja książki Królestwo z tego świata dzieje się na Haiti pod koniec XVIII wieku, kiedy to wyspa była w połowie kolonią francuską, a w połowie hiszpańską. Śledzimy losy czarnoskórego Ti Noela, który jest sługą na hacjendzie dość zamożnego białego kolonisty. U pana Lenormanda de Mézy pracował także Mackandal – mandiga czyli urodzony w Afryce – który od zawsze opowiadał historie o zamorskich krainach afrykańskich, gdzie rządy sprawuje czarnoskóry król.

„Choć wykształcenia miał niewiele, Ti Noel został pouczony o tych prawdach przez głęboką wiedzę Mackandala. W Afryce król był wojownikiem, myśliwym, sędzią i kapłanem, jego cenne nasienie zapładniał…

„Trawa śpiewa” Doris Lessing

Na początku dowiadujemy się, jak historia się zakończy – Mary Turner, żona białego farmera z Rodezji Południowej, zostaje zamordowana przez swojego czarnoskórego służącego. Między wierszami wypowiedzi okolicznych ludzi – policjanta, sąsiada i zarządcy – dowiadujemy się, że w tej sprawie było jednak coś więcej, niż zwykłe morderstwo na tle rabunkowym, nie wszystko jest tak oczywiste, jakby wskazywała na to krótka wzmianka w prasie. I choć brzmi to jak początek pozornie prostej sprawy kryminalnej, to zdecydowanie bardziej jest powieść psychologiczna. Śledzimy losy Mary – jak to się stało, że znalazła się w miejscu, do którego przez większość życia nigdy nie chciała wrócić i jak doszło do tego, że z sympatycznej młodej kobiety, otoczonej przyjaciółmi i skupionej na pracy, stała się zgorzkniałą i pełną pogardy dla innych. Jej małżeństwo z Dickiem, choć było czymś, o czym teoretycznie i tylko w pewnym sensie marzyła i do czego dążyła, stało się pułapką, w którą sama się zagoniła przez jed…

„Piaskowa Góra” Joanna Bator

Jest to swego rodzaju saga rodzinna opisująca głównie losy kilku kobiet powiązanych ze sobą przez krew, małżeństwo lub przyjaźń. Jadzia mieszka w Wałbrzychu, na osiedlu Piaskowa Góra, w bloku zwanym Babel. Zastajemy ją w momencie, gdy przyjeżdża do niej córka Dominika – trzydziestokilkulatka, zupełnie różna od matki zarówno z wyglądu, jak i charakteru. I od tego momentu zaczynamy dryfować coraz dalej, a niekiedy znów nieco bliżej od zastanej współczesności. Poznajemy młodość Jadzi, to jak zaczytywała się w Trędowatej Mniszkówny i marzyła, że przyjedzie po nią taki ordynat Michorowski i zabierze ją, choćby do RFN-u. Widzimy dorastanie Dominiki i to, jak matka na nią przekłada swoje niespełnione marzenia, a gdzieś między tym wszystkim dostajemy historię z czasów wojny i (o dziwo) w pewnym sensie podobne losy dwóch babek Dominiki – Zofii i Haliny, a w tej żegludze w przeszłość docieramy nawet do pradziadków Strągów, rodziców babci Zofii.

Przede wszystkim jestem bardzo pozytywnie zaskocz…

„Kocour z Montmartru” Michaela Klevisová

Jest to druga część opowiadań o kotach, a raczej ludziach i kotach w ich życiu, czeskiej autorki i przeczytana przeze mnie po czesku. Pierwsza część Čekaní na kocoura była bardzo przyjemna i napisana nie przesadnie trudnym językiem, co ułatwiło mi przyswojenie. Podobnie jest z tą – opowiadania mają być sympatyczną rozrywką dla kociarzy, więc z założenia kończą się dobrze i choć zwierzakom początkowo mogła dziać się krzywda, to ostatecznie są szczęśliwe i kończą w ramionach kochających ludzi. Oczywiście, nie zawsze tak w życiu jest, ale może czytaniem takich opowieści, choć trochę zaklinamy świat, aby był nieco lepszy? Wśród opowiadań są takie jak: o staruszku, który dokarmiał koty na cmentarzu i przy okazji nadał sens życiu młodego człowieka, o czarnym kocie, który mieszkał na łodzi, o dziewczynce, która pisała krótkie informacje do wymyślonej gazety drukowanej w wymyślonym Kočkoslovensku, mającym wiele wspólnego z komunistyczną Czechosłowacją, o chłopaku i dziewczynie, którzy wstydz…

„Pan Lodowego Ogrodu” Jarosław Grzędowicz (tom 1)

Seria ta to połączenie science fiction z klasycznym fantasy. Vuko Drakkainen pochodzi z Ziemi, która jest już nieco bardziej zaawansowana technologicznie. Zostaje wysłany na inną planetę, gdzie powstała cywilizacja bardzo podobna do ziemskiej, ale będąca na „średniowiecznym” poziomie rozwoju. Vuko jako Nocny Wędrowiec zostaje ucharakteryzowany na mieszkańca owej planety i za sprawą wielu ulepszeń w jego ciele, mózgu i ekwipunku ma odnaleźć zaginionych naukowców, członków poprzedniej ekspedycji.

Muszę przyznać, że książkę czyta się dosyć przyjemnie, przede wszystkim ze względu na poznawanie nietypowych elementów w tym quasi średniowiecznym świecie. Także postać Vuko nie jest napisana z przesadnym patosem, często pełna jest poczucia humoru i autoironii. Nie wiem natomiast, czy cyfrala (wbudowanego wspomagacza w mózgu bohatera) uznać za wadę czy zaletę fabuły. Z jednej strony jest to pewne ciekawe rozwiązanie technologiczne dające masę możliwości, jak nadludzka prędkość, widzenie w ciem…

„Zabić drozda” Harper Lee

Amerykańska klasyka, z którą wreszcie udało mi się zapoznać. Wszędzie słyszałam, że jest to książka o procesie czarnoskórego mężczyzny, którego broni biały prawnik i pomimo tego, że został przydzielony do tego z urzędu, to nie zamierza się poddać i rzeczywiście próbuje wykazać brak winy oskarżonego, przez co spotyka się z nieprzyjemnościami w swoim otoczeniu. I to moim zdaniem jest tylko połowa prawdy, o czym jest ta historia, bo tak, ten wątek jest w tej książce, w pewnym momencie napędza fabułę, ale środek ciężkości postawiony jest na dorastanie dzieci Atticusa Fincha – Skaut i Jema. Ta książka oczywiście jest o rasizmie w Stanach, ale bardziej jest o małym miasteczku, które jest pewnym wycinkiem całości ówczesnego społeczeństwa. Uważam, że właśnie to tło obyczajowe zostało świetnie zarysowane, sprawy i problemy dzieci są ciekawie przedstawione, a do tego ich relacja z ojcem jest niezwykła. I gdybym kiedyś miała wskazać jakiegoś idealnego rodzica z książki, to Atticus na pewno byłb…

„Pan wszystkich krów” Andrzej Dybczak

Opowiadania krążą głównie wokół tematyki zawodów i aktywności, w których autor uczestniczył osobiście. Mówi na przykład o tym, jak pracował przy przenoszeniu wielkich bloków zamarzniętych ryb w Norwegii, albo jak pracował jako „pachołek” na gospodarstwie i zajmował się tam krowami, albo jak pojechał na dwutygodniowy kurs, który miał go przygotować do pracy przy ścince drzew. I muszę przyznać, że na początku podobały mi się tylko dwa opowiadania – pierwsze o polowaniu i opowieści starego myśliwego oraz to o krowach. A dlatego, że pokazały mi coś, co mnie bardzo poruszyło. O wiele bardziej rusza mnie krzywda zwierząt niż ludzi, dlatego sarnie nawoływanie utraconego dziecka, czy szybkie mruganie powiek u krów w odpowiedzi na ból i ucieczka z pastwiska, aby spędzić ze swoim nowo narodzonym cielakiem choć ułamek z jego życia –  zrobiły na mnie wrażenie, głównie emocjonalne. Ale po pewnym czasie uznałam, że inne też były dobre, choć początkowo mnie nie porwały. W tym o pracy przy rybach i …

„Czerwony śnieg” Ian R. MacLeod

Literatura wampiryczna nie pociągała mnie jakoś specjalnie, choć czytałam Drakulę Brama Stockera. Jednak mniej lub bardziej każdy z nas wie, jak to z tymi wampirami jest – że piją krew, że mają coś wspólnego z fazami księżyca, a do tego że mają ogromny pociąg seksualny. I kilka innych kwestii, w zależności od dzieła (na błyszczenie w słońcu spuśćmy zasłonę milczenia).

Bohaterem książki jest wampir, który był za czasów wojny secesyjnej lekarzem i który poświęcił długie lata, aby zrozumieć – w sposób naukowy – naturę istoty, w którą się przeobraził. Wyczuwał także pewną mroczną istotę, która go przyzywała i w poszukiwaniu jej korzeni przemierzył Europę – był w niej w różnym miejscu i różnym czasie. Jednocześnie ma on pewne wspomnienia innych wampirów, które były jego krwistymi poprzednikami – może on zobaczyć Strasburg oczami malarza i tryptyk, który ten maluje dla pewnej tajemniczej damy. Do tego (niczym bohater anime Vampire Hunter D) tropi swoich dawnych kompanów z czasów wojny, któ…

„Czekoladki dla Prezesa” Sławomir Mrożek

Krótkie opowiadania, w których bohaterami są bezimienni pracownicy jakiegoś przedsiębiorstwa lub jednostki państwowej – Prezes, Księgowy, Referent i inni. Choć historie dzieją się w PRL-u, to jednak wiele z absurdów można przełożyć na nasze, wciąż bardzo biurokratyczne, czasy. Niektóre sytuacje są zabawne, inne powodują uśmieszek przez łzy, część z nich nie powoduje zbyt wielu emocji. Ot, jak w życiu i zbiorze opowiadań. To co najbardziej zapamiętałam, to kilkulinijkowy opis poczynionych działań (zwołanie zabrania, wprowadzenie uchwały, głosowanie), aby podjąć decyzję o niespóźnianiu się pracowników. Albo opowiadanie, w którym w okolicy kręcił się pies, o którym bohaterowie myśleli, że jest policyjny i że szpieguje – aby mu się nie narażać i nie dać powodów do raportowania, wszyscy sprawowali się idealnie, a narrator opowiadania oznajmił, że przez tę sytuację spóźnił się godzinę do domu na obiad, bo wyszedł z pracy o czasie. Opowiadania pozwalają sobie przypomnieć, że kiedyś choć nie…

„Toń” Marta Kisiel

Tak jak w innych swoich książkach, tak i tu Marta Kisiel nie szczędzi nam niezwykłości. Do tego osoby, które czytały Nomen Omen mogą poczuć się usatysfakcjonowane powrotem znanych im bohaterów, w roli nieco drugoplanowej.

Jeśli chodzi o samą fabułą, to nie jest łatwo nie zdradzić zbyt dużo, jednak na pewno trzeba się przygotować nie tyle na podróż w czasie, ile zanurzenie się w głąb historii danego miejsca. I podobnie jak w Nomen Omen dotykamy dawnego Breslau (Wrocławia) i ukrywanych pod koniec II wojny światowej skarbów, a w tym wszystkim jeszcze tajemnicze zniknięcie rodziców głównych bohaterek sprzed 16 lat.

Muszę przyznać, że choć sam pomysł na to tytułowe „tonięcie” w czasie, porównanie tego do rzeki, wydaje mi się niezwykle ciekawe i pomysłowe (miałam pewne skojarzenia z Ubikiem Philipa K. Dicka, w którym każda rzecz zawierała w sobie swój wcześniejszy ewolucyjnie odpowiednik), to jednak czuję lekki niedosyt. Akcja toczy się nieco za szybko i nie można wystarczająco dotknąć teg…

„The Bad Beginning”, „The Reptile Room”, „The Wide Window” Lemony Snicket (Seria Niefortunnych zdarzeń 1-3)

Rodzeństwo Baudelaire – Violet, Klaus i Sunny – zostaje osierocone przez swoich rodziców, którzy giną w pożarze. Są oni dziedzicami dużej fortuny, jednak dopóki Violet, najstarsza z rodzeństwa, nie osiągnie pełnoletniości, nie mogą nią dysponować. Zostają więc oni przekazywani pod opiekę coraz to innym dalekim krewnym, a po piętach cały czas depcze im pierwszy powinowaty, u którego mieli nieprzyjemność mieszkać – hrabia Olaf. Nie cierpi on dzieci, jednak pragnie położyć ręce na ich fortunie i dążąc do tego, nie cofnie się przed niczym.

Po przeczytaniu pierwszych trzech części mam mieszane uczucia co do tej serii. Z jednej strony uważam ją za bardzo dobrą dla kogoś, kto chce sprawniej czytać po angielsku. Język z jednej strony nie jest skomplikowany, ale jednocześnie pojawiają się dość wysublimowane słowa (dobry sposób na poszerzenie słownictwa), które od razu są wyjaśniane albo przez narratora, albo przez samych bohaterów między osobą. Uważam to za świetny sposób nauki.

Z drugiej str…

„Onitsza” J.M.G. Le Clézio

Tuż po II wojnie światowej jedenastoletni Fintan wraz ze swoją matką wyrusza do Onitszy, miejscowości w Nigerii, aby poznać swojego ojca – Anglika, który reprezentuje kolonizatorów i pracuje dla United Africa. Jednocześnie Geoffroy Allen owładnięty jest obsesją poznania losów ludzi z Meroe, którzy wraz ze swoją królową byli zmuszeni opuścić znany im kawałek ziemi. Osiedli niedaleko rzeki Omerun i stworzyli niezwykłe miejsce – wyrocznię Aro Czuku.

Wydaje mi się, że wiele afrykańskich mitów i magicznych elementów wymyka się nieco europejskiemu rozumowaniu. Legendy te są zbudowane w nieco inny sposób – może bardziej oniryczny, mniej trzymający się logiki? Ja miałam właśnie tak z tymi fragmentami myśli, snów, przywidzeń Geoffroya – nie zawsze za nimi nadążałam i widziałam powiązania. Bardziej przypadły mi do gustu te realistyczne elementy krajobrazu, którego głównym uczestnikiem był Fintan, podczas wypraw z czarnoskórym przyjacielem Bonnym. Relacje z miejscowymi były pokazane w różnych …

„Stryjeńska. Diabli nadali” Angelika Kuźniak

Zofia Stryjeńska była malarką tworzącą najwięcej w dwudziestoleciu międzywojennym. W swoich obrazach nawiązywała dużo do tradycji ludowej – malowała wieś, jej obrzędy, stroje. W tematyce przewijali się także górale, co nie jest zaskoczeniem, gdyż przez pewien czas mieszkała w Zakopanem. Sporo miejsca w jej twórczości zajmowała słowiańskość. Namalowała cały cykl Bożków słowiańskich, świąt i tradycji pogańskich (jak np. puszczanie wianków), a także stworzyła projekt świątyni słowiańskiej – Witezjonu – która miała być zarazem teatrem z obszerną widownią. Wytworzyła charakterystyczny dla siebie styl, który idealnie wpisuje się w obecnie odnowiony zachwyt nad folklorem.

Jeśli chodzi o samą Zofię, to z książki Angeliki Kuźniak wyodrębnić można kilka jej wizerunków. Przede wszystkim była bardzo zdolną malarką, dla której przez długi czas praca była najważniejszym elementem życia – choć często przez pracę miała problem z wypłacalnością i tonęła w długach. I co tu kryć – była też furiatką. I …

„Jurassic Park. Park Jurajski” Michael Crichton

Bogaty przedsiębiorca, którego firma zajmuje się modyfikacjami genetycznymi i której udało się odtworzyć DNA i przywrócić do życia dinozaury, buduje park rozrywki na wyspie nieopodal Kostaryki, a atrakcją mają być tam prehistoryczne stwory. Jednak inwestorzy mają wątpliwości, czy wszystkie prace przebiegają prawidłowo, dlatego proszą o przyjazd ekspertów, którzy opiniowali wcześniej pewne kwestie, nie wiedząc do końca, nad czym pracują. Wizyta w Parku Jurajskim wymyka się spod kontroli i dochodzi do wielu nieprzewidzianych (czy aby na pewno?) sytuacji.
Ten wstęp był w sumie zbędny, bo mało jest chyba osób, które nie oglądały albo nie słyszały o filmie Stevena Spielberga na podstawie książki Crichtona. Ja filmu nie pamiętam zbyt dokładnie, aczkolwiek istnienie Parku Jurajskiego odcisnęło pewne piętno na moim dziecięcym umyśle. Wydaje mi się, że książka – jak to zwykle bywa – ma nieco więcej do powiedzenia, niż film. Oczywiście, to jest literatura typowo rozrywkowa, a do tego straszy w…

„Spiski. Przygody tatrzańskie” Wojciech Kuczok

Narrator przybliża nam swoje wspomnienia związane z górami – pierwsze z nich dotyczyło mistrzostw świata w piłce nożnej w 1982 roku. Wyjechał on wraz z rodzicami w góry, by tam oglądać rozgrywki na radzieckim odbiorniku, a jednocześnie zainteresować tubylczych chłopców tym sportem. W tle mamy także wspomnienia komunizmu, stanu wojennego. Sporo też opowiada o swoich rodzicach, o naturalnym rozpadzie ich związku, a także o ojcu, który był typowo polskim malkontentem, narzekającym na wszystko.

Rychło okazało się, że oznacza to przede wszystkim wolność rynku, ojciec więc zamiast „przeklętą komuną” gardził teraz „zgniłym kapitalizmem”, choć z czasem, kiedy władzę w kapitalistycznej Polsce objęli postkomuniści, tym razem z wyboru narodu, ojciec mógł przeklinać komunę i kapitalizm jednocześnie – tego w najczarniejszych pragnieniach nie był w stanie sobie wymarzyć. (s. 184)

Jednak najwięcej jest o góralach, o ich naturze, patrzeniu na świat. Nie zawsze są to obserwacje poczynione na ich korzy…

„Ross Poldark” Winston Graham

Koniec XVIII wieku, młody Ross wraca po zakończeniu walk w Ameryce do swojej rodzinnej Kornwalii i dowiaduje się, że zmarł jego ojciec, posiadłość jest zaniedbana, a jego ukochaną zaopiekował się już ktoś inny. Ojciec Rossa był młodszym synem, a więc on sam nie jest głównym dziedzicem i nie ma na zbyciu wielkiej fortuny. Stara się wszystko naprawić, otworzyć kopalnię, dbać o ludzi żyjących w swoim majątku, a przy tym zapomnieć o byłej ukochanej.

Nie do końca wiem, dlaczego sięgnęłam po ten tytuł. Liczyłam chyba, że będzie to taka Belgravia, tylko półtora stulecia wcześniej – stosunkowo lekka książka ze zwyczajami i strojami z danej epoki, z pewnym klimatem. Jednak trochę się rozczarowałam. I choć fabuła mogłaby się obronić w formie serialowej, tak bohaterowie i język w książce w moich oczach na taką obronę nie mają szans. Postacie są płaskie, a dialogi między nimi bardzo uproszczone pod względem przyczynowo-skutkowym – tak jak w malarstwie nie do końca opanowany skrót perspektywiczny…