„Nagle trup” Marta Kisiel

„Nagle trup” Marta Kisiel | fot. Jeden akapit
Twórczość Marty Kisiel lubię i szanuję od lat, mimo że nie wszystkie jej książki w stu procentach mi odpowiadają. Idealnie w mój gust trafia jednak zazwyczaj poczucie humoru autorki łączące z jednej strony prostotę, z drugiej zaś dostrzeżenie związków sytuacyjnych i językowych tam, gdzie nie są one tak oczywiste. I choć będę wciąż powtarzać, że kocham serię fantastyczną Dożywocie, to jednak powoli przekonuję się do książek autorki osadzonych w bardziej realistycznym świecie. Nagle trup to teoretycznie kryminał, a praktycznie zarazem wspaniały pastisz, jak i wyśmienita parodia na pracę w wydawnictwie. I to w takim wydawnictwie nieco starej daty, w którym pewne rzeczy nie zmieniły się gdzieś tak od lat 90. Ponieważ kilkanaście lat temu miała przyjemność w takim wydawnictwie odbywać praktyki, później zaś doraźnie pracować, książka ta obudziła sporo zapomnianych sentymentów i wiele razy przechodziło mi przez myśl, że tak właśnie było, tak to wyglądało. Poza tym, jak to u autorki – fabuła fabułą, ale ta plejada nietuzinkowych postaci, co do których można powiedzieć, że są przerysowani, ale w jakże realistyczny sposób. Brzmi to jak coś niemożliwego, ale jednak się zdarzyło – ja w tych abstrakcyjnych (czy w stu procentach?) bohaterów wierzę całym sercem. Na poprawę humoru, na zastój czytelniczy, na lżejszą lekturę, na chęć zajrzenia za kulisy pracy wydawnictwa, ale z przymrużeniem oka – polecam!

Sprawdź inne książki Marty Kisiel, które czytałam >>

Komentarze