„Hana” Alena Mornštajnová

„Hana” Alena Mornštajnová | fot. Jeden akapit
Hanę przeczytałam ponad rok temu. Przez ten czas opowiadałam już kilku osobom, jaka to jest dobra książka i dlaczego, ale jakoś nie potrafiłam się zebrać do napisania o niej. Skoro jednak się to wydarzyło, oznacza to, że przeszła próbę czasu.

Książka o holokauście, która nie jest literaturą obozową, a przynajmniej nie w najważniejszej i największej części. Przede wszystkim jest to perspektywa czeskiego miasteczka i pewnej rodziny, a narracja skacze, aby nie wyjawiać od razu całej opowieści. To, co dla mnie było w tej książce wyjątkowe i ciekawe, to „przed” i „po” – a mianowicie pokazanie nastrojów, jakie były wśród mieszkańców zanim zaczęły się dziać najgorsze rzeczy oraz jak było później, gdy niektórzy zaszczuci wcześniej ludzie wracali lub wychodzili z ukrycia. Samego życia w obozie jest tu mało, ale w kontekście tego, o czym wspomniałam, jest to świadomy i dobrze użyty zabieg. Warto też zaznaczyć, że autorka stworzyła naprawdę ciekawe postacie kobiece – Hanę i jej siostrę, ich matkę i babcię, a także siostrzenicę – na których w głównej mierze opiera się fabuła. Tytułowa Hana, to bohaterka z ogromnym bagażem doświadczeń i lęków, z ogromnym ciężarem wyrzutów sumienia za los jaki przydarzył się jej rodzinie kiedyś i obecnie.

Zachęcam do sięgnięcia po Hanę, bo to nie tylko poruszająca historia i postacie, ale też piękny styl i – mimo ciężaru tematycznego – po prostu dobra opowieść.

Komentarze