„Powrót z gwiazd” Stanisław Lem

„Powrót z gwiazd” Stanisław Lem | fot. Jeden akapit
Hal spędził 10 lat na statku kosmicznym, jednak z ziemskiej perspektywy minęło 127 lat. I choć świat był już zaawansowany technologicznie, kiedy mężczyzna wyruszał na wyprawę badawczą, trudno mu się odnaleźć w tych nowych warunkach – na samym początku gubi się na olbrzymim dworcu i nie rozumie połowy terminów, którymi posługują się współcześni ludzie. Mimo to próbuje zrozumieć świat na nowo.

Lem porusza dwie istotne rzeczy. Po pierwsze, poczucia alienacji człowieka, który choć niby wrócił do domu, to jednak nie czuje się jak u siebie. Nie ma wspólnoty doświadczeń i praktycznie nikt już nie pamięta, że kosmos był eksplorowany. Po drugie, pojęcie betryzacji, czyli czegoś w rodzaju kastracji osobowości z agresji, rywalizacji, ryzyka czy pociągu seksualnego. Ludzkość (ale też część dzikich zwierząt) zyskała spokój i bezpieczeństwo kosztem utraty pierwotnych instynktów.

Sam pomysł, poznawanie na nowo Ziemi przez bohatera oraz przemyślenia na temat natury człowieka bardzo mi się podobały. Gdyby jednak Lem nie skupił się w pewnym momencie na pokazaniu zupełnie absurdalnej „romantycznej” relacji Hala, to nawet uznałabym ten tytuł za jeden z ciekawszych. Główny bohater ironicznie nazywa sam siebie neandertalczykiem i choć jest dzieckiem czasów lotów kosmicznych, to ostatecznie zachowuje się jak ten człowiek pierwotny – metaforycznie zaciąga kobietę do swojej jaskini, niespecjalnie pytając ją o zdanie i robiąc jej wcześniej chore akcje. Czy Lem chciał tu pokazać dysonans między ludźmi po betryzacji a Halem, który ma te wszystkie instynkty tam, gdzie „prawdziwy” człowiek mieć powinien? Raczej wyszło to przy okazji, a autor po prostu użył bohaterki jako rekwizytu – płaskiego, nieciekawego, ale potrzebnego – w historii byłego pilota.

To mogła być świetna książka, bo pojawia się wiele wątków wartych przemyślenia i różne pomysłowe rozwiązania technologiczne. Niemniej przez wątek patoromatyczny książka straciła u mnie sporo punktów.

Książkę czytałam w ramach akcji #niekoniecznielem organizowanej przez Niekoniecznie Papierowe na Instagramie z okazji roku Lema.

Komentarze