„Kochanka diabła. Opowiadania estońskie”

„Kochanka diabła. Opowiadania estońskie” | fot. Jeden akapit
Ponad 30 opowiadań autorów (i niestety tylko jednej autorki) z lat 80. I choć cały zbiór nie był dla mnie wybitny, to kilka opowiadań było naprawdę ciekawych.

Bardzo podobało mi się opowiadanie Tajemnica pudla, w którym pies za sprawą dziwnych okoliczności wychodzi na spacery, kiedy jego właściciele o tym nie wiedzą i zyskuje dzięki temu świadomość, że świat jest o wiele większy, niż tylko dom i ogród. Po kłopocie okazuje się bardzo zaskakującym tekstem, a zaczyna się od tego, że do mieszkania przychodzi obcy mężczyzna, aby zostawić na kredensie koszyk jajek. Nieboszczyk to trochę opowiadanie grozy retro, w którym tytułowy bohater ożywa i patrzy na karambol autobusu pełnego żałobników. Bliźnięta spod sufitu to opowieść o dwóch niezwykle wysokich ludziach, których połączył niespotykany wzrost i wzajemna przez to sympatia, a z czasem rozłączyła niechęć i współzawodnictwo między ich narodami i ideologiami. Nie zabrakło tu też erotyków i choć tytułowa Kochanka diabła zupełnie mi się nie podobała, to już Żałobne dzwony, w których to kochanek musi wejść na dzwonnicę, już znacznie bardziej. Poza tym dobrze mi się czytało opowiadania napisane przez autorów, których już znam, a byli to Mati Unt (czytałam Jesienny bal) oraz Jüri Tuulik (znany mi z Wiejskiego tragika). Opowiadania tego drugiego łączą ze sobą trochę smutku, dowcipu i niekiedy rubaszności.

Tak jak pisałam, choć cały zbiór nie powalił mnie na kolana, to jednak przedstawia ciekawy przekrój autorów i mogę jedynie żałować, że nie znalazło się w nim więcej autorek oraz tego, że wielu twórców poza tym zbiorem nie doczekało się innych przekładów swoich dzieł.

Komentarze