„Na wodach północy” Ian McGuire

„Na wodach północy” Ian McGuire | fot. Jeden akapit
Na Morze Arktyczne wyrusza statek wielorybniczy. Na jego pokładzie poza bandą mniej lub bardziej szemranych typów pojawia się Patrick Sumner, który walczył w brytyjskiej armii w Indiach i nie do końca jest jasne, dlaczego z niej odszedł. Na statku obejmuje stanowisko lekarza okrętowego. Z czasem okazuje się, że na statku jest nie tylko zbrodniarz, który okaleczył chłopca, ale też morderca, a przyszłość zarówno okrętu, jak i jego załogi jest zgoła inna, niż można było sądzić na początku.

Książka trzyma w napięciu i pozwala wczuć się w klimat podczas lektury. Nie tylko poznajemy bieżące wydarzenia, ale też w retrospekcjach dowiadujemy się więcej o głównym bohaterze i tym, co doprowadziło do tego, że został wydalony z armii. Mroźne powietrze arktycznego pustkowia przeplata się z dusznymi ulicami indyjskiego miasta. I mimo tego, że część wydarzeń z książki nie była bardzo zaskakująca, to pewna ich przewidywalność nie psuła satysfakcji z lektury. Choć wciąż nie czytałam Terroru Dana Simmonsa, to jestem przekonana, że fanom tamtej historii z pewnością spodobałaby się również ta, w której ludzie są stawiani w sytuacjach ekstremalnych i granicznych.