„Mur duchów” Sarah Moss

„Mur duchów” Sarah Moss | fot. Jeden akapit
Eksperymentalny obóz antropologiczny, podczas którego studenci sprawdzają na własnej skórze, jak wyglądało życie mieszkańców Brytanii w czasach epoki żelaza, czyli ponad 2 tysiące lat temu. Oprócz tego do profesora i jego studentów dołącza rodzina Silvii. Jej ojciec, na co dzień kierowca autobusu, jest zafascynowany tym okresem i prawdziwymi „rdzennymi” Brytami. 

Poza ciekawostkami związanymi z życiem takiej osady autorka niby mimochodem, ale jednak ostatecznie w sposób znaczący, pokazuje nam relacje w tej rodzinie i toksyczność ojca. Bo jest to też książka o przemocy – fizycznej, bo nie brakuje siniaków, ale też w ogromnym stopniu psychicznej. Matka i córka są podporządkowane ojcu, który rekompensuje sobie zapewne braki w pozycji społecznej czy oficjalnym wykształceniu znęcaniem się nad nimi. I choć Silvii jest znacznie lepiej przygotowana do pierwotnego życia, niż studenci, to jednak czerpie z tego znacznie mniejszą satysfakcję – dla jej ojca wszystko jest bardzo na poważnie i jakiekolwiek podśmiewywanie się kogokolwiek z grupy, co do zasadności brania tego eksperymentu na serio, kończą się wyładowaniem agresji na Silvii i jej matce. Autorka bardzo dobrze pokazała, jak działa tego typu przemoc, co mówi osoba, która przemoc zadaje, a także jak tłumaczy to sobie osoba, która jest tej przemocy ofiarą. Silvii mówi w pewnym momencie mniej więcej coś takiego, że skoro ktoś na tyle się tobą interesuje, aby cię bić, musi cię kochać.

To książka z bardzo dobrze zarysowanym tłem tematycznym, a jednocześnie z ważną problematyką trudnego wychodzenia z toksycznej relacji. Krótka, ale bardzo treściwa.

Komentarze

Zapisz się na subskrypcję mailową, aby nie przegapić kolejnych tekstów