„Małe trolle i duża powódź” Tove Jansson

„Małe trolle i duża powódź” Tove Jansson | fot. Jeden akapit
Pierwsza część o muminkach, w której bohaterowie nie są jeszcze w pełni sobą, wyglądają trochę koślawo i dopiero zaczną żyć tym życiem, które znamy. Historia jest wyjątkowo krótka, a fabuła opiera się na poszukiwaniu przez Mamusię i Muminka zaginionego Tatusia. W wielu miejscach czytałam, że książka nawiązuje do wojny (autorka wydała ją w 1945 r.) i rzeczywiście ma się wrażenie, że w wielu miejscach jest ona metaforą. Wydaje mi się jednak, że ta pierwsza część cyklu jest nie tylko momentami zbyt oderwana od rzeczywistości – choć umówmy się, przecież Dolina Muminków to nie jest zbyt rzeczywisty jak na nasze kategorie świat – ale też że sami bohaterowie są jeszcze nieco dziwni zarówno w zachowaniu, jak i na rysunkach autorki. Przyznam, że tytuł ten nie za bardzo mi się podobał, szczególnie że na świeżo mam ostatni tom Dolina Muminków w listopadzie, jednak jeśli rozpatrujemy ten tytuł w kategorii „Muminki. Początek”, to można przymknąć oko na tę umiarkowanie ciekawą i mającą sens historię. Kto zna choć trochę muminki, może bez żalu akurat tę część pominąć.

Małe trolle i duża powódź

Dolina Muminków w listopadzie