„Sapiens. Od zwierząt do bogów” Yuval Noah Harari

„Sapiens. Od zwierząt do bogów” Yuval Noah Harari | fot. Jeden akapit
Książka Harariego – co muszę powiedzieć na samym początku – zostawiła mnie z wieloma trudnymi emocjami. Choć wiele rzeczy, o których pisze autor, nie było dla mnie zaskoczeniem, to jednak niektóre z nich pokazał od trochę innej, mniej oczywistej, bardziej wątpiącej strony, czym skutecznie wybił mnie z poczucia, że to, jak obecnie żyjemy, co robimy i czym zajmujemy się na co dzień, ma jakikolwiek sens.

Początek książki idzie tradycyjnym, linearnym sposobem mówienia o człowieku – autor wspomina o przodkach dzisiejszego człowieka i o tym, jakie rewolucje zachodziły w ich życiu, przy okazji uświadamiając czytelnikowi, że ludzie doprowadzili do wyginięcia większości megafauny, a kolejne wielkie wymierania gatunków nie wydarzyły by się bez naszego udziału. Później jednak autor podchodzi nieco inaczej i wybiera sobie raczej tematy, które pokazuje bardziej przekrojowo i skacze po różnych epokach, tłumacząc, co do aktualnych rozwiązań doprowadziło. W wielu momentach naświetla to, że człowiek sam na siebie ukręcił bat, m.in. pakując się w rolnictwo czy w kapitalizm. Każdy czytelnik sam dojdzie do własnych wniosków i choć sama nie zawsze zgadzałam się z tezami wysuwanymi przez autora, to widzę ze smutkiem, że zwykle ma słuszność – na wielu płaszczyznach sami siebie (jako ludzkość) zapędziliśmy w kozi róg zależności i współczesnego niewolnictwa, a homo homini lupus est, taka prawda.

Tytuł ten z pewnością polecam. Jest to wzbogacająca lektura, dzięki której spojrzymy na oczywiste oczywistości trochę inaczej – pytanie tylko, na ile mamy na to przestrzeń w sobie.

Komentarze